wtorek, 4 października 2011

Przygarnięta porzucona sunia - mam nową koleżankę Chanelkę!!

Witam Was.

Z wielką radością Was informuję, że mój najlepszy kolega Bartek i jego rodzina zaadoptowali malutką sunię, znalezioną na parkingu w ich mieście.

Osobiście suni nie widziałem, ale to co wiem, to opowiem, bo Justynka już się z nią spotkała.

Po pierwsze i co najgorsze - sunia miała bardzo dużo kleszczy. Justynka i Bartek wyciągnęli jej ponad 25, wcześniej sam Bartek 19, a po powrocie Justynki jeszcze trochę ich było - podobno łapała ich tyle na każdym spacerku. Nienawidzę kleszczy. Czasem też mam i to nie jest fajne.

Sunia otrzymała własny domek w czwartek wieczorem i jest nazwana Chanel. Z tego co usłyszałem, jest to malutka dziewczynka, czarna, z jasnymi akcentami i niebieskimi oczkami. Jak tak słuchałem, to pomyślałem, że niezła kobietka z niej wyrośnie.

Gdy Justynka się dowiedziała, że jest piesek, to zaraz w sobotę pojechała do Bartka. Ciągle Ilonce wysyłała komórką zdjęcia i dzwoniła opowiadać o Chanelce.

Sunia dostała własne legowisko, które od razu polubiła i tam spędza większość czasu. Dostała też 2 obroże, smycz, miseczki, zabawki, kocyk, szampon i obróżkę przeciwko kleszczom.

W niedzielę uczyła się chodzić na smyczy i momentami nawet ciekawie jej szło, ale nie obyło się też bez gryzienia, płakania, protestowania i turlania się. Mnie też na początku średnio szło, a z racji mojej wąskiej czaszki, wypadałem z obroży i przekwalifikowali mnie potem na szelki.

Chanelka jest też strasznym żarłokiem - zje, a za chwilę staje koło miseczki i mocno piszczy. W sumie ją rozumiem, jedzenie to przecież podstawowa potrzeba, którą pies powinien zaspokajać raz na dzień - od rana do wieczora.

Prócz suni w domu mieszkają dwaj chłopczycy - Maxiu i Chrupek, którzy są króliczkami zaklatkowanymi. Chanelka często urządza niemal tragiczne sceny rozpaczy, próbując się do nich dostać.

Dziś Chanelka się kąpała i była podobno bardzo grzeczna. W sumie ja też jestem grzeczny w kąpieli - całą uwagę skupiam na tym, abym się niechcący nie utopił, a ona jak taka mała, to w ogóle powinna uważać.

Suni osobiście jak mówiłem nie widziałem, ale Justynka mówi, że być może się spotkamy pod koniec miesiąca. Na razie Chanelka jutro zjada tabletkę na robaki (czasem też muszę, a to jest takie niesmaczne), a potem się szczepi na te wszystkie choroby no i wtedy po jakimś czasie się możemy spotkać. W sumie nie mogę się już doczekać, bardzo bym ją chciał poznać, pokazać jej mój ogródek i moje zabawki.

Pozdrawiam Was wszystkich i namawiam do zaopiekowania się porzuconymi psiakami, albo o wzięcie takowego ze schroniska!
^..^












3 komentarze:

  1. Super:) Cieszę się,że Chanelka dobrze trafiła. Farciara:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczna malutka :) Dobrze, że Bartek się nią zaopiekował :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję ^..^